poniedziałek, 21 lipca 2014

Warsztaty kuchni chińskiej w Akademii Smaku Siemens - relacja


W showroomie Centrum Domowych Inspiracji Siemensa mogłabym, słowo daję, spędzić pół życia. Tyle nowoczesnych, a przede wszystkim przepięknych sprzętów w jednym miejscu - żyć, nie umierać. Ale do rzeczy - w Centrum Domowych Inspiracji znalazłam się nie tylko po to, aby podziwiać czerwone lodówki (w każdym razie nie tylko ;)), ale po to, aby wziąc udział w warsztatach kuchni chińskiej. Okazuje się, że kuchnia chińska, kojarząca się nam zazwyczaj z budkami - chińczykami, gęstymi i zawiesistymi sosami, mięsem o trudnej nieraz do zidentyfikowania fakturze i nieodłączną surówką z białej kapusty, może być zupełnie inna. Na warsztatach zorganizowanych przez firmę Siemens we współpracy z firmą DeCare można było przekonać się, że może to być kuchnia lekka i wykorzystująca wiele świeżych warzyw. Zapraszam na krótką relację z warsztatów. :)

Przygodę z kuchnią chińską warto rozpocząć od zakupienia żelaznego zestawu składników, które przydadzą się właściwie zawsze. Sosy sojowe jasny i ciemny, ocet ryżowy, sos ostrygowy, olej sezamowy - to baza, której używa się praktycznie zawsze. Łączenie tych składników w różnych proporcjach sprawia jednak, że każda potrawa smakuje nieco inaczej.

Na warsztatach prowadzonych przez rodowitą Chinkę, Kasię, przygotowaliśmy pięć różnych potraw. Na pierwszy ogień poszła lekka sałatka z bakłażana, który w Chinach jest warzywem sezonowym i jako takie wykorzystywanym bardzo chętnie. Do przygotowanej na parze sałatki przygotowaliśmy pikantny sos, który sprawił, że warzywo nie było mdłe w smaku.




Następnie przygotowaliśmy bulion z mięsnymi kuleczkami doprawiony kolendrą. Muszę przyznać, że pomimo tego, iż Kasia przekonywała nas, że chiński bulion w proszku bardzo różni się od naszych kostek rosołowych, chyba nie zostanę jego fanką. Podobno w Chinach posypuje się odrobiną takiego proszku każdą potrawę - po prostu przed podaniem na stół doprawia się ją jeszcze bulionem, jak u nas solą czy pieprzem. W składzie odnalazłam między innymi glutaminian sodu, więc tym razem dziękuję, postoję.



Makaron sojowy z mięsem na ostro to z kolei coś, co małe misie lubią najbardziej - no, może oprócz miodu. ;) Smażony w woku był gotowy w zaledwie kilka minut, więc to doskonała propozycja na szybki obiad po męczącym dniu.



Właśnie TAK powinien wyglądać chiński pierożek :)



Pomimo tego, że w zwinnych palcach Kasi lepienie pierożków wyglądało na banalnie proste, okazało się, że nie do końca tak jest. W związku z tym pozwolicie, że zdjęcia przygotowanych przeze mnie pierożków pozostaną w czeluściach dysku twardego mojego komputera. ;)
Mimo nieforemnego kształtu, pierożki były naprawdę pyszne. Przygotowane z farszem mięsnym oraz wegetariańskim, zostały doprawione dodatkowym sosem. Na uwagę zasługuje proces ich przygotowania, czyli smażenie na wodzie, które sprawia, że pierożki są chrupiące, ale jednocześnie praktycznie w ogóle nie nasiąkają tłuszczem.




Ostatnim przygotowanym przez nas daniem był deser podany w wydrążonych połówkach pomarańczy. Niestety połączenie mleczka kokosowego, soku z pomarańczy i jajek nie trafiło w moje podniebienie, jednak sama Kasia przyznała, że miała problem z zaproponowaniem nam jakiejkolwiek pozycji na słodko - na północy Chin, skąd pochodzi Kasia, praktycznie nie jada się słodyczy, a wszystkie potrawy przygotowywane są w wytrawnych wariantach.



Już wkrótce na blogu znajdzie się jeden z przepisów na danie, które przygotowywałyśmy na warsztatach. Tymczasem zapraszam Was jeszcze do obejrzenia reportażu z warsztatów.



2 komentarze:

  1. Kapitalnie wyglądają pierożki i po opisie wnioskuję, że też świetnie smakują. Na takiego "chińczyka" skusiłabym się bez dwóch zdań. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Było wspaniale, potwierdzam! I oczywiście przesmacznie;) Nawet gotuję na filmowej relacji;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...