środa, 4 czerwca 2014

Bitki cielęce z suszonymi grzybami


Mama zakodowała mi w podświadomości nie tylko niechęć do mrożenia jedzenia, ale też do grzybów. Pomimo tego, że mój Dziadek całe życie był zapalonym grzybiarzem i przynosił z lasu różne pyszności, Mama pozostaje wierna tylko pieczarkom. ;) Zjedzenie potrawy z grzybami (szczególnie takimi, których faktury nie widać, na przykład w sosie) niemal zawsze kończy się wielogodzinnymi pytaniami o samopoczucie wszystkich jedzących.
Aż takiej grzybowej fobii wprawdzie nie mam, ale ja i grzyby to zdecydowanie nie ta sama bajka. Mogę godzinami opowiadać o wyprawach do lasu, z których wracałam z niczym, a wszyscy inni z koszami pełnymi grzybów. Pamiętam, jak kiedyś spacerowaliśmy z Igorem po lesie - zaczęłam zachwycać się jakąś roślinką, którą koniecznie chciałam mu pokazać. Stałam nad nią przez dobre kilka minut, aż w końcu Igor pokazał mi palcem grzyba wielkości sporej pięści rosnącego tuż obok niej. Mniej więcej tak wyglądają moje wyprawy na grzyby - ktoś idzie za mną i wszystko zbiera, a ja wędruję z pustym koszyczkiem. ;) W związku z tym pozostaje mi tylko liczenie na to, że ktoś się ze mną podzieli swoimi skarbami - tak oto trafiły do mnie suszone grzyby, które postanowiłam wykorzystać przed kolejnym sezonem grzybowym (tak, oczywiście, że wybieram się do lasu).

Dzięki suszonym grzybom bitki są cudownie aromatyczne, a długie duszenie sprawia, że mięso rozpływa się w ustach. Dodatek ugotowanej na sypko kaszy gryczanej i kiszonego ogórka - klasyka. Na deszczowe wiosenne dni jak znalazł.

Składniki (2 porcje):
30 dag udźca wołowego
garść suszonych grzybów
pół szklanki bulionu wołowego
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżki oliwy
1 cebula
2 łyżki śmietany 18%
4 ziarenka pieprzu
2 liście laurowe
2 ziarenka ziela angielskiego
sól, pieprz do smaku

Wykonanie:
Mięso kroimy na cienkie plasterki grubości około pół centymetra. Następnie delikatnie rozbijamy je tłuczkiem - im cieńsze plastry wyjdą, tym lepiej. Grzyby namaczamy w zimnej wodzie.

Na patelni rozgrzewamy oliwę i obsmażamy na niej mięso - z każdej strony po około półtorej minuty.

W garnku zagotowujemy bulion. Wsypujemy do niego ziele angielskie, pieprz i liście laurowe, a następnie wkładamy mięso. W razie potrzeby dolewamy jeszcze trochę wody - dobrze, żeby całe mięso było przykryte. Gotujemy mięso na malutkim ogniu przez około dwóch godzin - od czasu do czasu warto skontrolować, co się z nim dzieje i w miarę potrzeby dolać jeszcze trochę wody - sos powinien jednak coraz bardziej gęstnieć.

Po tym czasie kroimy cebulę w kosteczkę, a następnie podsmażamy ją na rozgrzanej na oliwie patelni przez trzy minuty. Zeszkloną cebulę dodajemy do garnka z bitkami. Do garnka dodajemy również grzyby odciśnięte z wody. Całość gotujemy na niewielkim ogniu przez pół godziny.

Po tym czasie doprawiamy sos solą, pieprzem i sosem sojowym według uznania. Dobrze jest wyłowić z sosu liście laurowe oraz ziarenka pieprzu i ziela angielskiego. Na sam koniec dodajemy do sosu zahartowaną śmietanę*.

*Należy wlać śmietanę do szklanki, a następnie stopniowo dodawać do niej po jednej łyżce sosu, cały czas mieszając. Gdy śmietana osiągnie temperaturę zbliżoną do temperatury sosu, wówczas można wlać ją do garnka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...