piątek, 30 maja 2014

Kanapki z pieczonym indykiem


Marnowanie żywności to temat - rzeka. W raporcie Komisji Europejskiej opublikowanym w 2010 roku znaleźliśmy się na piątym miejscu w rankingu państw Unii Europejskiej, które wyrzucają najwięcej żywności. Co roku w Polsce do śmieci trafia siedem ton (!) żywności - niejednokrotnie bynajmniej nie zepsutej, ale takiej, której w odpowiednim momencie racjonalnie nie zagospodarowaliśmy albo nie mamy pomysłu, co z nią zrobić. Często wrzucamy do sklepowego koszyka zbyt wiele produktów naraz i nie jesteśmy w stanie zjeść ich na bieżąco, a terminy przydatności do spożycia są nieubłagane.

Wyrzucaniu do śmieci nadmiaru nagromadzonych zapasów sprzyjają oczywiście najbardziej święta. Według badań przeciętna polska rodzina wyrzuca co roku po świętach Bożego Narodzenia i Sylwestrze jedzenie warte około dwieście złotych. Na co dzień zresztą wcale nie jest lepiej - tylko skala nieco inna.

Wyrzucanie żywności to nie tylko straty w naszych portfelach. To zwiększanie konsumpcjonizmu, wzrost cen żywności, nadprodukcja szkodliwych dla środowiska odpadów, zwiększona emisja gazów cieplarnianych, ogromne starty energii oraz marnowanie nieprawdopodobnych ilości wody.

A Ty? Kiedy ostatnio wyrzuciłeś coś, co zalegało w lodówce tygodniami, bo nie miałeś na to pomysłu i w końcu się zepsuło albo resztki obiadu, którego przygotowałeś za dużo?

Ja też marnuję jedzenie. Niejeden raz zdarzyło się, że kupiłam jakiś składnik z myślą o konkretnej potrawie, wykorzystałam tylko jego część, a reszta oczekiwała na dnie lodówki na lepsze czasy i pomysł na inną potrawę, do których jednak nie dotrwała. Od Mamy przejęłam podświadomą niechęć do mrożonych potraw i przekonanie, że świeżo ugotowany posiłek jest o wiele smaczniejszy niż ten odgrzewany. Oczywiście, że jest - to jednak nie rozwiązuje problemu, co zrobić z obiadem, który nie został zjedzony do końca.

Od jakiegoś czasu staram się zarówno kupować jak i zarządzać posiadanymi już składnikami rozsądniej. Nie zawsze się udaje, ale chyba wciąż trzeba spróbować. Być może kiedyś pojawi się na blogu dział z daniami pozwalającymi kreatywnie wykorzystać resztki zalegające w lodówce. Taki projekt Tylna Ścianka.


Do rozmyślań nad marnowaniem jedzenia skłoniła mnie resztka obiadowego indyka, na który przepis podawałam Wam wczoraj: klik, klik. Wprawdzie jest tak pyszny, że nie przyszłoby mi do głowy go wyrzucić - na cały obiad już by nie wystarczył, jednak w ramach ciepłej kolacji, czemu nie - jednak coś jest na rzeczy.

Przypomniałam sobie jednak, jak wiele razy wyrzucałam takie resztki z obiadu, nie wiedząc za bardzo, co z nimi zrobić. Albo jak chowałam je do lodówki, chcąc wykorzystać następnego dnia, no ale przecież wtedy wpadał mi w oko nowy soczysty kawałek mięsa albo miałam ochotę na coś innego.

Zastanówmy się wszyscy następnym razem. Właściwie każde mięso z obiadu może posłużyć za fantastyczną wędlinę na zimno do kanapek. Ta jest absolutnie genialna.


Składniki (1 kanapka):
2 kromki ulubionego chleba
kilka listków szpinaku lub ulubionej sałaty
filet z indyka z tego przepisu
2 plasterki pomidora
szczypiorek
1 łyżka majonezu
masło

Wykonanie:
Mieszamy dwie łyżki sosu pozostałego z pieczenia indyka z majonezem.
Indyka kroimy na plasterki. Pomidora dokładnie myjemy, kroimy na plasterki. Siekamy umyty szczypiorek. Płuczemy dokładnie szpinak.

Wszystkie składniki układamy w dowolnej kolejności na kromce podpieczonego w tosterze chleba i polewamy sosem.




2 komentarze:

  1. Oj tak! O marnowaniu i wyrzucaniu to można by było jakieś opasłe tomisko napisać i jego treść mroziłaby krew w żyłach lepiej niż niejeden thriller. Na szczęście coś w tej dziedzinie jakby lekko drgnęlo. Zdjęcia kanapek bardzo oddziałują na poczynania kubków smakowych :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...