wtorek, 29 kwietnia 2014

Aioli - Warszawa, ul. Świętokrzyska 18


Miejsca, gdzie w Warszawie można zjeść śniadanie, wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu. Jedzenie śniadań na mieście staje się pomału coraz bardziej popularne niż wcinanie na obiad wielkiej burgerowej buły z dwustoma gramami mięsa.
Ja wprawdzie śniadania jadam stosunkowo rzadko, ceny zestawów śniadaniowych w najmodniejszych warszawskich knajpach często są wzięte z sufitu, a perspektywa weekendowego wygrzebania się spod ciepłej kołdry zniechęca mnie dodatkowo, jednak promocja "Śniadanie do kawy gratis" zorganizowana w AiOLI Cantine Bar Cafe Deli na Świętokrzyskiej zdołała sprawić, że przedarliśmy się przez plac budowy meta przy Świętokrzyskiej. Oto moje pierwsze hipsterskie śniadanie. ;)


Śniadania w Aioli mogę polecić z czystym sumieniem. W menu znajdują się zarówno propozycje na słono jak i na słodko, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ciepłe brioszki z kruszonką wyglądały naprawdę fajnie, ale moja miłość do jajek oraz natura mięsożercy Igora zwyciężyły. Tym oto sposobem na stole lądują zestawy Bacon Sandwich (bekon grillowany, szpinak, jajko sadzone, plastry buraka i ser Bursztyn w podpieczonej i chrupiącej bagietce) oraz Baguette & Eggs (2 jajka w dowolny sposób, bekon, kiełbaski tuluskie, grillowany pomidor, masło ziołowe oraz ciepła i chrupiąca bagietka). Do każdego zestawu dodawany jest firmowy sos aioli.



Oto mój Bacon Sandwich. Bagietka super świeża i chrupiąca, ser w idealnym stadium roztopienia, bekon porządnie wysmażony, szpinak lekko doprawiony czosnkiem, poziom gluta w jajku sadzonym jak dla mnie akceptowalny (a nie znoszę gluta w jajku ;)) i nawet te buraki, za którymi nie przepadam, bardzo dobrze skomponowały się z pozostałymi składnikami. Całość z dodatkiem lekko czosnkowego sosu aioli zagrała idealnie.
Właściwie jedynym problemem było samo jedzenie bagietki, której nie dało się złożyć bez uszczerbku dla jajka i pozostałych składników. Igor poradził sobie nożem i widelcem, ja trzymając rozłożoną bułkę obiema rękami - daliśmy radę. ;) Było naprawdę bardzo smacznie.



Baguette & Eggs - muszę przyznać, że bagietki są rewelacyjne. Miękkie w środku, chrupiące na zewnątrz, a dodatkowo cieplutkie. Fantastyczne masło z dodatkiem kolorowego pieprzu, który po rozgryzieniu kilku kuleczek już wcale nie jest taki fajny - tak się kończy nadmierna ciekawość. ;) Cztery kiełbaski, długa bagietka i fura bekonu sprawiają, że porcja jest nie do przejedzenia. Całość bardzo dobra, ale nie aż tak jak poprzedni zestaw - chociaż może wynika to z faktu, że takie śniadanie bez trudu można sobie przygotować każdego dnia we własnym domu.



W Aioli znalazło się wszystko to, co teraz stanowi o popularności lokali serwujących jedzenie. Na środku pomieszczenia mamy ogromny wspólny drewniany stół. Jest nieco ascetyczne menu wypisane kredą na czarnej tablicy. Po sali krąży tłum nieco zblazowanych kelnerów i kelnerek, którzy czasami udają, że nie zauważają klientów. Są ogromne piece z wypiekanym na miejscu pieczywem, którego zapach przyjemnie roznosi się po całym lokalu. Są też frytki podawane w glinianych doniczkach i sałatki serwowane w modnych w Warszawie, nomen omen, słoikach. Jest część delikatesowa, gdzie można zaopatrzyć się w chrupiącą bagietkę i kilka innych przysmaków na wynos. Są wreszcie i zniżki dla miłośników wirtualnego życia, którzy wystarczającą ilość razy oznaczą się w Aioli na Fejsie. ;)


Koncept siedzenia przy wspólnym stole mnie osobiście nie do końca przekonuje, chociaż Aioli zdecydowanie ma potencjał i widać, że wszystko zostało tam przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Jedzenie na mocną piątkę, a dodatkowo w promocji - rewelacja. Z tego co widzę te na szczęście w Aioli zdarzają się dość często.

Jednak to, co można znaleźć praktycznie we wszystkich komentarzach na temat Aioli w internecie to przede wszystkim narzekanie na kelnerów. Obsługa jest wprawdzie bardzo liczna, zapełniona była mniej więcej połowa stolików, ale nie wszystko jest do końca ogarnięte. Nas obsługiwały dwie różne osoby, dobre dziesięć minut po złożeniu zamówienia trzecia kelnerka przyniosła nam menu, bo myślała, że dopiero przyszliśmy, a zajmujący się nami ostatecznie pan kelner pomylił zamówienie. Może przydałoby się jednak nieco mniej luzu, a wtedy na pewno będzie fantastycznie. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...