środa, 5 marca 2014

Kraków kulinarny


Kraków był celem kolejnego planowanego wyjazdu już od dawna. Raz nie wyszło, drugi raz też nie - zawsze okazywało się, że coś wypada albo nam albo komuś, z kim mieliśmy się w Krakowie zobaczyć. Na szczęście w końcu się udało, ale jeden weekend to stanowczo za mało. W planach jest już kolejny wypad - tym bardziej, że nie zdążyliśmy kupić na podróż powrotną do Warszawy obwarzanków, nad czym boleję okropnie. No ale tak to jest jak dociera się na dworzec kilka minut przed odjazdem pociągu, nie ma się jeszcze biletu, wszystkie kasy okazują się być zamknięte, a Twój peron oczywiście jest tym zlokalizowanym najdalej od miejsca, w którym się znajdujesz. :)

Co dobrego w Krakowie? Przede wszystkim wiosna, która przywitała nas pod Wawelem. Dla niektórych wprawdzie wizyta u Smoka Wawelskiego zakończyła się przeziębieniem, ale wiosnę zdecydowanie czuć już w powietrzu. :)




Wiosna wiosną, ale gorącą czekoladę z bitą śmietaną mogę wypić zawsze - nawet w największy upał. ;) De Revolutionibus to księgarnio - kawiarnia zlokalizowana na Brackiej tuż przy Wydziale Prawa i Administracji UJ. Nie jest wprawdzie tak klimatyczna jak na przykład Czuły Barbarzyńca, ale też ma swoją specyficzną atmosferę i przede wszystkim bardzo dobrą czekoladę na gorąco. W środku kilkoro studentów prawa zgłębiających tajniki KC - jak dobrze, że miałam akurat przerwę od nauki. :)

De Revolutionibus, Kraków ul. Bracka 14


Krakowski rynek bez wszechobecnych gołębi nie byłby krakowskim rynkiem. Kasia nie byłaby Kasią gdyby nie przemyciła w torebce suchej bułki dla gołębi. Igor chyba nie byłby Igorem gdyby nie przeczekał cierpliwie kilkudziesięciu minut spędzonych przeze mnie na kruszeniu bułki i zachwycaniu się gołębiami. Tak - nie lubi gołębi. Nie wiem czemu. I nie chciał ich karmić. Właściwie ie ma tego złego - więcej bułki dla mnie. :)



Krakowski Plac Nowy jest dla mnie prawdziwą zagadką. Obskurny okrąglak, w którym zlokalizowanych jest kilkanaście barów z zapiekankami. Nie ma ani jednego, który serwowałby coś poza nimi. Wszystkie mają się doskonale, a do każdego okienka zawsze stoi tłumek wygłodniałych osób. My niestety na najsłynniejsze zapiekanki się nie załapaliśmy. Kto mógł przewidzieć, że w niedziele U Endziora jest nieczynne?
Okazało się jednak, że wybór tego okienka, do którego była najdłuższa kolejka, był strzałem w dziesiątkę. Gorąca, chrupiąca zapiekanka z naprawdę sporą ilością dobrych dodatków. Część okienek pozwala komponować własne zapiekanki z dostępnych składników, zawsze też można wybrać sos.

Jeśli byłeś w Krakowie i nie nakarmiłeś gołębi na rynku ani nie spróbowałeś słynnych zapiekanek U Endziora na krakowskim Kazimierzu to lepiej już teraz zarezerwuj bilet na ponowną podróż, bo tak naprawdę nie byłeś w Krakowie. Po prostu. ;)

Zapiekanki Królewskie, Kraków Plac Nowy 4a/10

Co jeszcze dobrego w Krakowie?
Piwo, najlepsze z dawno nie widzianymi znajomymi.
Jedzenie, raz lepsze, raz gorsze. Wczoraj pojawiła się już relacja z rewelacyjnej ZaKładki (klik, klik), wkrótce jeszcze kilka szczegółów.






2 komentarze:

  1. Zapiekanki od Endziora już się bardzo dawno temu zepsuły, zdecydowanie polecam Królewskie :) a w Okrąglaku są jeszcze kebaby :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kebabów nie zauważyłam, chyba też w niedzielę pozamykane ;)
      Na zdjęciu właśnie Królewska, świetna była <3

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...